Patent na przewijanie

Przewijanie dzieckaPrzewijanie dziecka to stały element rodzicielskiej codzienności, który – o ile dziecko znosi go cierpliwie – przy odrobinie wprawy zajmuje kilkadziesiąt sekund. Problem pojawia się jednak wówczas, gdy brzdąc jak ognia unika zmiany pieluchy, a każdy higieniczny zabieg wywołuje u niego atak histerii. Oto kilka pomysłów, które mogą usprawnić przewijanie.

Grunt, to organizacja

Przed przystąpieniem do przewijania przede wszystkim dobrze zorganizujmy sobie „warsztat” pracy, by wszystko mieć pod ręką i już w trakcie nie biegać w poszukiwaniu potrzebnych nam rzeczy. Pamiętajmy wszakże, że w przypadku zmiany pieluchy czas jest cenniejszy od pieniędzy – im krócej będzie to trwało, tym lepiej maluch będzie to znosił.

Na początek oceńmy sytuację – czy będzie to rutynowa czynność, czy bardziej skomplikowana operacja wymagająca zneutralizowania skutków wydostania się zawartości pieluchy poza jej „ramy”. W tym pierwszym przypadku wyposażmy się w niezbędne narzędzia, czyli czystą pieluchę, nawilżane chusteczki (lub wilgotne waciki), czysty ręczniczek (do osuszenia skóry dziecka po użyciu wilgotnych chusteczek) oraz odpowiednie kosmetyki (puder lub krem). Jeżeli natomiast sytuacja wygląda na bardziej skomplikowaną, to dodatkowo przygotujmy rolkę papierowych ręczników, reklamówkę lub woreczek na nieczystości (bo nie wszystko mieści się w pieluszce) oraz oczywiście czyste ubranka na zmianę.

Szybko, ale z polotem

By przewijanie nie było dla dziecka równoznaczne z torturami musimy ten (stracony dla niego) czas uatrakcyjnić. U niemowląt doskonale sprawdza się metoda „na mima”, czyli strojenie najróżniejszych min (oczywiście w myśl zasady „im głupsze – tym lepsze”). Później, gdy maluchowi opatrzy się już nasz wyraz twarzy, możemy dodatkowo pozwolić sobie na uruchomienie naszego aparatu mowy i serwować coraz to nowsze i dziwniejsze dźwięki. Gdy jednak okaże się, że my sami nie wystarczamy i dziecko już nie reaguje na nasze wyczyny, czas sięgnąć po dodatkowe gadżety, którymi zajmą rączki i uwagę. Tu rada – większość maluchów podczas przewijania wykazuje najmniejsze zainteresowanie swoimi „standardowymi” zabawkami, za to chętnie sięga po przedmioty, którymi w danej chwili się posługujemy. Dlatego wśród „narzędzi” do przewijania warto mieć np. puste opakowanie po pudrze, kremie czy nawilżanych chusteczkach – oczywiście najlepiej tego samego rodzaju, co aktualnie używane.

Od rady do zasady

Nie ma jednego, niezawodnego patentu na sprawne przewijanie dzieci. Dlatego każdy rodzic musi wyrobić go sobie sam, uwzględniając przede wszystkim upodobania swojego malucha. Poniżej kilka kwestii, które mogą w tym pomóc:

Syndrom zimnej ceratki. Wiele „przewijaków” pokrytych jest wodoodpornym materiałem, który jest zimny i nieprzyjemny w dotyku. Podobnie wszelkiego rodzaju ceratki, które mają chronić przed zabrudzeniami. W takim wypadku połóżmy na wierzch pieluchę tetrową albo ręcznik – w ten sposób zaoszczędzimy dziecku nieprzyjemnego spotkania na linii goła pupa – zimna cerata. Podobny efekt mogą też wywoływać nawilżane chusteczki, w tym przypadku można przez chwilę ogrzać je we własnych dłoniach.

Dokładne zakładanie pieluchy. Czasem niechęć do przewijania wśród dzieci wynika z nieodpowiednio dobranych pieluch lub niedokładnego ich zakładania. Sprawdzajmy zatem, czy nie zapinamy pieluszek zbyt ciasno lub zbyt luźno, czy założyliśmy je prosto, czy nic dziecka nie uwiera (np. rzepy). I jeszcze jeden ważny element, który może umknąć w ferworze przewijania – każda pielucha jednorazowa wokół otworów na nóżki ma specjalne falbanki, które zapobiegają wydostawaniu się zawartości na zewnątrz – dopilnujmy, by nie zawijały się one do środka (po założeniu pieluszki przejedźmy po prostu palcem wokół nóżki malca, a falbanka wywinie się na zewnątrz).

Rozbieranie do połowy. Nie wiedzieć czemu, ale część rodziców przy przewijaniu rozbiera swoje dzieci całkowicie. Poza uzasadnionymi przypadkami (przemoknięcie pieluchy) jest to zbędne. Do zmiany pieluchy wystarczy zdjąć dolną część garderoby, a górną nieco podwinąć. Uważajmy jednak przy tym, by pozwijane body, czy koszulki nie uwierały malca lub go nie przyduszały. I rada od nas na „nieprzeszkadzające” body – dolne zatrzaski (zapinane w kroku) doskonale pasują do tych na ramionkach – wystarczy zatem odpiąć jeden z tych na górze, by wpiąć w niego jeden z dolnych – wówczas dolna część body nie będzie nam przeszkadzać oraz się nie zabrudzi.

Bezpieczeństwo. To podstawowa zasada, która powinna nam towarzyszyć przy przewijaniu. Gdy malec staje się ruchliwy raczej rezygnujmy z wysokich przewijaków, z których z łatwością może spaść – przy zmianie pieluchy ręce są zajęte czym innym i możemy nie zdążyć złapać dziecka. Poza tym jeszcze jedna podstawowa zasada – nie pomagamy sobie podnoszeniem dziecka za nóżki. Możemy bowiem w ten sposób uszkodzić mu stawy biodrowe. Wszelkie zabiegi wymagające większego dostępu wykonujemy przewracając malucha na bok.

Komentarze

Dodaj komentarz