Oblizywanie smoczka – zdrowe, czy nie?

smoczekPrzez lata wpajano rodzicom, że nie powinni używać tych samych naczyń co dzieci, ani oblizywać ich smoczków. Jest to bowiem najszybsza droga do przekazania maluchom szkodliwych drobnoustrojów. Najnowsze badania zdają się jednak przeczyć tej teorii.

Ślina rodzica uodparnia?

Z eksperymentu przeprowadzonego przez szwedzkich naukowców wynika, że u niemowlaków, których rodzice czyszczą smoczki przy użyciu swojej śliny w mniejszym stopniu rozwijają się alergie niż u tych, których rodzice płuczą lub wyparzają smoczki. Poza tym rzadziej występują u nich wypryski czy objawy astmy.

Specjaliści związani m.in. z Uniwersytetem w Goteborgu wzięli pod lupę 180 dzieci, które kontrolowali od momentu urodzenia. Niemowlaki były regularnie badane przez pediatrów i alergologów, a ich rodzice zostali poproszeni o zapisywanie informacji dotyczących wprowadzania żywności, karmienia itp.

W ciągu 18 miesięcy u jednej czwartej dzieci wystąpiła egzema, a u 5 proc. astma. Okazało się przy tym, że u dzieci rodziców, którzy przyznali, iż przynajmniej od czasu do czasu oblizują smoczki, wypryski występowały o wiele rzadziej, a badania krwi wykazały, że mają one o wiele niższy poziom komórek odpornościowych uaktywniających się podczas alergii.

Zgodnie z tymi samymi badaniami, odporność jest również związana z rodzajem porodu. U 55 proc. dzieci, które przyszły na świat przy pomocy cesarskiego cięcia i których rodzice płukali lub zaparzali smoczki zarejestrowano egzemę. Grupa dzieci o najniższym występowaniu wyprysków, ok. 20 proc., została urodzona tradycyjnie i ma rodziców, którzy oblizują smoczki.

Co z próchnicą?

Jednym z argumentów przeciwników ślinienia smoczków jest bakteria o nazwie Streptococcus mutans, która powoduje próchnicę. Dzieci mogą być nią zarażone w bardzo młodym wieku i szczep, który u nich występuje, przeważnie jest tym samym, co w ustach matki. Część naukowców uważa jednak, że nie ma to związku z tym, jak myjemy smoczek. Joel Berg, prezes Amerykańskiej Akademii Stomatologii Dziecięcej zwraca np. uwagę, że rodzice przekazują zarazki dzieciom również całując je lub po prostu z nimi przebywając i żeby tego uniknąć musieliby nie dotykać maluchów lub chodzić przy nich w specjalnych maseczkach. Według niego „ślina jest przyjacielem”, ponieważ  zawiera enzymy, białka, elektrolity i inne korzystne substancje, które mogą być przekazywane z rodzica na dziecko.

Jest to jednak jedna z teorii, z których zapewne większość znalazłaby naukowe poparcie. Czy zatem lepiej jest myć smoczek, czy go oblizywać? Zostawiamy Was z tym higienicznym wyborem :)

Źródło: www.nytimes.com

Komentarze

Dodaj komentarz