Jedź pod namiot – wrócisz zdrowszy

Namiot na polanie Wyjazd pod namiot – oprócz wielkiej frajdy dla dzieciaków – może przynieść zbawienne skutki dla zdrowia rodziców. Zdaniem naukowców, tydzień w takich okolicznościach wystarczy, by zresetować swój zegar biologiczny. Jest jednak jeden warunek – zero latarek, telefonów i innych źródeł sztucznego światła.

Specjaliści, którzy opublikowali swoje badania na łamach czasopisma „Current Biology” twierdzą, że kluczem do sukcesu jest uregulowanie naszego biologicznego zegara. A krótko mówiąc, jest co resetować, bo życie w nowoczesnym świecie powoduje, że cierpimy na chroniczny brak światła słonecznego. Przez większość dnia jesteśmy skazani na sztuczne oświetlenie i obcowanie z przeróżnymi urządzeniami elektronicznymi posiadającymi najróżniejsze monitory i ekraniki. To wszystko z kolei prowadzi do zakłóceń naszego snu. Jak zatem temu zaradzić? Zdaniem ekspertów, nie ma nic prostszego – trzeba się spakować i na tydzień wyjechać pod namiot. Tyle czasu na łonie natury wystarczy, by uregulować nasze wzorce snu. By ta „terapia” się powiodła, trzeba jednak wszystkie elektroniczne gadżety (w tym najzwyklejsze latarki) zostawić w domu, albo mieć w plecaku, ale ich absolutnie nie używać. Tylko w ten sposób pozwolimy naszemu organizmowi dopasować się do pór dnia – tak jak przewidziała to natura.

Badania potwierdzają

W ramach badań naukowcy najpierw obserwowali małą grupę ochotników w ich normalnym życiu, rejestrując jednocześnie ekspozycję każdego z nich na światło sztuczne i naturalne. Następnie na podstawie poziomu melatoniny w organizmie (regulującej rytmy okołodobowe) ustalili, że sztuczne oświetlenie w dzisiejszym, nowoczesnym środowisku powoduje opóźnienie dobowego zegara biologicznego o około dwie godziny. Większość z badanych kończyła dzień o północy i budziła się ok. ósmej rano. Specjaliści zwrócili też uwagę, że poziom melatoniny (który wzrasta tuż przed snem i spada w czasie aż do momentu przebudzenia) był u badanych wysoki jeszcze na kilka godzin po przebudzeniu. To z kolei oznacza, że osoby te miały rozregulowane zegary biologiczne.

Następny etap badań to wypad na kemping. Badacze zabrali ze sobą ośmiu śmiałków, którym zakazano używania wszelkich źródeł sztucznego światła. Jedynie dozwolone było słońce, a wieczorem blask ognia z ogniska. Już po tygodniu okazało się, że rytm dobowy wszystkich ośmiu ochotników wrócił do stanu naturalnego i został podporządkowany porom dnia, a ich biologiczne zegary zaczęły funkcjonować według wschodów i zachodów słońca. Co ciekawe, mimo że zmieniły im się pory snu, to jego długość pozostała bez zmian.

Źródło: bbc.co.uk

Komentarze

Dodaj komentarz