Czego nie robić na prima aprilis

1 kwietnia to dzień, w którym bezkarnie możemy się wkręcać i robić sobie bardzie lub mniej wybredne dowcipy. Czy są jakieś granice? W stosunku do dorosłych sami powinniście wiedzieć, czy dana osoba przyjmie „ostry” żart na „miękko”, czy też się obrazi. Jeżeli zaś chodzi o dzieci, to ważna jest rozwaga, by prima aprilis kojarzył im się wyłącznie z zabawnymi kawałami, a nie traumatycznymi przeżyciami.

płaczące dzieckoW ferworze żartowania i wkręcania wszystkich pamiętajmy, że dzieci (szczególnie te młodsze) mogą nie zrozumieć niektórych dowcipów, a na ich twarzach zamiast uśmiechu może się pojawić trochę inny grymas. Czego więc Superstary nie powinien robić 1 kwietnia?

Nie obiecuj

Nie składaj obietnic, gdy z góry wiesz, że są jedną, wielką ściemą. Primaaprilisowe żarty w stylu „kupię Ci rolki”, „pogramy razem na komputerze” lub „pójdziemy razem na spacer” mogą się okazać wielkimi niewypałami. W ten sposób w oczach dziecka nie staniesz się wspaniałym żartownisiem lecz wrednym oszustem, a jak wiadomo ci drudzy nie są darzeni zbyt dużą sympatią nie tylko wśród dzieci.

Nie strasz

Oczywiście nie chodzi o straszenie w stylu „pająk chodzi Ci po ramieniu!” lub „uwaga mysz!”. Tego typu dowcipy może nie są zbyt finezyjne, ale jak najbardziej dopuszczalne. Grubą przesadą jest natomiast wkręcanie dziecka, że np. ktoś miał wypadek lub czeka je coś bardzo strasznego, bo słowa „Prima Aprilis, żartowałem!” nie przekreślą czarnych myśli, które kłębią się w małej główce, a trauma może pozostać w dziecku na długo.

Co zrobić?

Najlepiej umów się z dziećmi, by wspólnie zrobić psikusa mamie, babci, dziadkowi lub komukolwiek innemu. Wspólne obieranie taktyki, planowanie i przeprowadzenie primaaprilisowego ataku z pewnością sprawi Wam wiele frajdy, a tradycji stanie się zadość. Zawsze lepiej jest bowiem być wkręcającym niż wkręcanym.

Komentarze

Dodaj komentarz