Akcja „choinka”

Akcja "choinka"Pojawienie się w domu choinki to dla dzieciaków prawdziwe święto. Dlatego warto dołożyć wszelkich starań, by było ono jeszcze większe. Warunek powodzenia jest jeden – akcję „drzewo” planujemy i realizujemy razem z maluchem.

Planowanie

Nasze działania proponujemy zacząć od wspólnego zaplanowania całej akcji. I tak, na początek decydujemy, jaka choinka stanie w tym roku w naszym domu – sztuczna czy żywa. My oczywiście polecamy ten drugi wariant. Przede wszystkim naturalne drzewko jest tańsze od sztucznego – średniej wielkości choinkę można już kupić za kilkadziesiąt złotych, a bezpośrednio u leśników nawet za kilkanaście. Z kolei za średniej jakości sztuczną imitację musimy wyłożyć z kieszeni około stu złotych. Kolejna sprawa to … zapach. Nic tak nie kojarzy się z Bożym Narodzeniem, jak woń ciast i właśnie świeżego iglaka. I na koniec ekologia oraz praktyczność. Żywe drzewko (a raczej to, co z niego zostało) po świętach możemy spalić (jeśli oczywiście mamy taką możliwość) lub po prostu pociąć i wyrzucić na śmietnik. Coraz częstszą praktyką jest też darmowe zabieranie choinek przez wyspecjalizowane firmy.

Gdy już zdecydujemy o rodzaju choinki, wspólnie wybieramy miejsce, gdzie stanie oraz omawiamy rodzaj wystroju – obowiązkowo proponujemy dzieciom wspólne wykonanie choinkowych ozdób. Wspólnie wybieramy również datę zakupu. Z praktyki wiemy, że oczekiwanie na wyjazd z ojcem po świąteczne drzewko, sprawia dziecku olbrzymią frajdę. Ważne jednak, by termin ten nie był zbyt odległy, bo wówczas musimy się liczyć z niekończącymi się pytaniami „kiedy i dlaczego tak późno?”:)

Realizacja

Gdy wszystko już mamy zaplanowane czas na działanie, czyli wyjazd po choinkę i jej ubieranie. Praktyka pokazuje, że najlepiej całą operację przeprowadzić jednego dnia. Powód jest prosty – przywiezienie drzewka do domu i wstawienie go np. na balkon (bez ubierania oczywiście) może wywołać u malucha dość niekontrolowane reakcje, z płaczem i atakami złości włącznie:). Proponujemy także nieco wcześniej wybrać samemu miejsce zakupu, uwzględniając przede wszystkim ceny. Dzieci – szczególnie te młodsze – z reguły kierują się zasadą „na już” i „bierzmy co popadnie” niż względami praktycznymi. Dlatego właśnie jeśli przez przypadek trafimy w miejsce, gdzie za średniej urody podwiędłą sosnę będą chcieć nas skasować na dwie stówy to staniemy przed wyborem – albo zacisnąć zęby i właśnie o tyle uszczuplić swój portfel albo jeszcze bardziej zacisnąć zęby i wracać do domu bez choinki ale za to z zapłakanym, małym furiatem.

Gdy w końcu – wspólnie z dzieckiem – kupimy konkretne drzewko i w pocie czoła dostarczymy do domu czas na … finał. Po wbiciu lub wkręceniu „nowego domownika” w stojak zaczynami jego ubieranie. I tu rzecz najważniejsza – uczyńmy z tego rodzinne święto. Niech nad choinką pochylą się wszyscy domownicy – od tych najmłodszych do najstarszych. Niech każdy z nich dołoży coś od siebie, a samo ubieranie nie trwa przysłowiowy kwadrans, tylko będzie okazją do wspólnych rozmów, wspomnień, śpiewania kolęd, itp.

Wspólnie znaczy … wspólnie!

Na koniec rzecz najważniejsza. Wspólne planowanie i wspólna realizacja niech będą wspólne nie tylko z nazwy. Dajmy dziecku – oczywiście w ramach rozsądku – wolną rękę. Pozwólmy na realizację jego wizji nawet, gdy nam wydają się one abstrakcyjne i bez sensu. Trzymajmy się tej zasady zarówno na etapie planowania (choinka wcale nie musi stać co roku w tym samym miejscu), zakupu (brzydszy „badylak” bardziej ucieszy malucha niż przepiękna jodła norweska jeśli to on zdecyduje, którą choinkę kupimy) oraz ubierania (większe bombki wcale nie muszą wisieć na dole a małe u góry oraz nic się nie stanie, jeśli na choince zawiśnie ulubiony pluszak lub główną rolę będą grały papierowe „potworki” zrobione własnoręcznie przez dziecko, a nie przepiękne bombki po stówie za sztukę). Dzięki temu pomożemy naszemu dziecku poczuć magię świąt, dostarczymy wrażeń, o których będzie opowiadało swoim pociechom oraz w realny sposób damy odczuć, że jest pełnoprawnym (mimo, że małym:) członkiem naszej rodziny, którego zdanie liczy się tak samo, jak pozostałych.

 

Komentarze

Dodaj komentarz